W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Panel ułatwień dostępu
Kontrast
Powiększanie tekstu
Podświetlanie linków
Odstępy między tekstem

5 najczęstszych mitów o rozwoju mowy – sprawdź, czy w nie wierzysz

5 najczęstszych mitów o rozwoju mowy – sprawdź, czy w nie wierzysz


„Mój syn nie mówił do czwartego roku życia, a teraz buzia mu się nie zamyka!” – brzmi znajomo? Chyba każdy rodzic słyszał podobne historie od sąsiadów czy rodziny. Choć płyną one z chęci pocieszenia, często bywają pułapką, która usypia czujność. Rozwój mowy to skomplikowany proces, który ma swoje normy. Czekanie, aż dziecko „samo wyrośnie” z problemu lub „się rozgada”, to niestety często strata najcenniejszego czasu na terapię.
Oto 5 najpopularniejszych mitów, nad którymi warto się pochylić i je obalić.
Mit 1: „Chłopcy zaczynają mówić później”
To jeden z najtrwalszych mitów krążący wśród rodziców. Choć statystycznie dziewczynki mogą szybciej przejawiać zainteresowanie komunikacją werbalną, to normy rozwojowe są takie same dla obu płci. Pierwsze słowa powinny pojawić się około 12 miesiąca życia, a proste zdania około drugich urodzin –niezależnie od tego, czy Twoje dziecko nosi niebieskie, czy różowe śpioszki. Jeśli dwulatek milczy, nie usprawiedliwiaj tego jego płcią. Warto wtedy wybrać się do laryngologa sprawdzić słuch oraz do logopedy, aby się skonsultować.
Mit 2: „Dziecko ma czas, rozgada się w przedszkolu”
„Pójdzie do przedszkola to się rozgada”, zapewne ten tekst również słyszeliście? Przedszkole to fantastyczne miejsce na trening komunikacji, ale nie jest magicznym lekarstwem na zaburzenia mowy. Kontakt z rówieśnikami pomaga dzieciom, które są nieśmiałe, ale nie naprawi wady budowy anatomicznej (np. krótkiego wędzidełka) czy problemów z pionizacją języka. Co więcej, dziecko, które nie potrafi porozumieć się z grupą, często czuje narastającą frustrację, co może prowadzić do wycofania społecznego lub agresji. Lepiej skonsultować się z logopedą przed
pójściem do przedszkola, by ułatwić dziecku ten ważny start.
Mit 3: „Skoro wszystko rozumie i pokazuje, to znaczy, że jest leniwe”
W logopedii pojęcie „lenistwo mowy” praktycznie nie istnieje. Mówienie to ogromny wysiłek neurofizjologiczny, angażujący dziesiątki mięśni i precyzyjne planowanie ruchów w mózgu. Jeśli dziecko tylko pokazuje palcem, mimo że rozumie polecenia, zazwyczaj oznacza to, że coś mu w mówieniu przeszkadza – może to być obniżone napięcie mięśniowe, niedosłuch lub trudności z planowaniem motorycznym. Dziecko chce się komunikować, ale napotyka barierę, której nie przeskoczy „siłą woli”. Zamiast oceniać charakter dziecka, szukajmy przyczyny tej blokady.
Mit 4: „Wędzidełko samo się rozciągnie podczas mówienia”
Wędzidełko podjęzykowe to włóknista struktura, a nie gumka recepturka, którą można dowolnie naciągnąć. Jeśli jest zbyt krótkie (ankyloglosja), ogranicza ruchy języka, co wpływa na ssanie, połykanie, a w przyszłości na wymowę głosek takich jak L, SZ, Ż/RZ, CZ, DŻ czy R, przy których język musi znajdować się w górze. Choć odpowiednie ćwiczenia mogą poprawić elastyczność okolicznych tkanek, nie „wydłużą” one samego wędzidełka w nieskończoność. Jeśli logopeda lub chirurg zalecają zabieg podcięcia, warto im zaufać – to często jedyna droga do prawidłowej pionizacji języka i sprawnej wymowy.
Mit 5: „Logopeda zajmuje się tylko wywoływaniem głosek”
Wielu rodziców uważa, że logopeda jest potrzebny dopiero wtedy, gdy dziecko „sepleni” lub nie mówi „R”. To ogromny błąd! Logopedia zaczyna się znacznie wcześniej – od jedzenia i oddychania. Logopeda kliniczny lub neurologopeda pracuje już z niemowlętami, oceniając sposób ssania piersi lub butelki. U starszych dzieci sprawdza sposób połykania, gryzienia i żucia. Jeśli Twoje dziecko śpi z otwartą buzią, chrapie lub oddycha wyłącznie przez usta, logopeda jest tak samo potrzebny, jak w przypadku kłopotów z wymową. Prawidłowe funkcje prymarne (oddech i połykanie) to fundament dla czystej mowy. W niektórych przypadkach, istnieje możliwość potrzeby dodatkowej konsultacji z laryngologiem.
Podsumowanie
Intuicja rodzica jest niezwykle ważna, ale w kwestii rozwoju mowy warto postawić na twarde fakty. Lepiej odbyć jedną wizytę kontrolną za dużo i usłyszeć, że wszystko jest w porządku, niż zgłosić się o rok za późno, gdy nawyki logopedyczne zdążą się już utrwalić.

Data dodania: 09 marca 2026